Fabryka Sztuk zaprasza do zapoznania się z dwudziestym odcinkiem cyklu online. O tczewskiej “wojnie stuletniej” między piekarzami, a także o tym, gdzie sprzedawano najsmaczniejsze pieczywo, pisze historyk Radosław Wiecki.

Ludzie piekli chleb, a raczej rodzaj podpłomyków, już prawie 15 tysięcy lat temu. Ślady takiej działalności archeolodzy odkryli na Czarnej Pustyni w Jordanii. Co ciekawe, byli to neolityczni myśliwi i zbieracze, którzy nie uprawiali jeszcze zbóż i prowadzili nomadyczny tryb życia. Pierwszy „chleb” powstawał więc z ziaren roślin dzikorosnących. Wraz  z rozwojem cywilizacji rozwijały się także możliwości i technologie wypieku pieczywa. Powstanie pierwszych miast zaowocowało m.in. „specjalizacją” ludzi w nich zamieszkujących. Pojawiła się działalność rzemieślnicza, którą wkrótce ujęto w „ramy organizacyjne”. Tak powstały, rozwinięte w średniowieczu, cechy rzemieślnicze, czyli stowarzyszenia zrzeszające przedstawicieli jednego określonego zawodu. Oczywiście w cechy organizowali się również piekarze.

W Tczewie stało się to w XV wieku. O wiek późniejsza, przeprowadzona w 1570 roku, rewizja dzierżawia wykazała 9 piekarzy. Warto zaznaczyć, że – poza samym Gdańskiem – była to największa liczba mistrzów tego cechu wśród miast Pomorza Gdańskiego. Co ciekawe, już wówczas piekarnictwo w naszym mieście podzielone było według specjalizacji. W jej ramach działały trzy grupy tego zawodu: piekarzy chleba razowego, mocno wypieczonego, których zwano „festbeckerami”, wytwórców chleba jasnego, pulchnego, zwanych „losbecker” oraz cukierników. Mimo że wszyscy działali w ramach jednego cechu, zdarzyły się miedzy nimi spory. Niektóre z nich potrafiły się ciągnąć przez wiele lat. Tczewskich piekarzy poróżniły bułki, a raczej przywilej ich wypieku, każda z grup bowiem chciała uzyskać monopol na ich produkcję. Konflikt rozpoczął się w 1577 roku i trwał przez… 100 lat. W tym czasie dwukrotnie trafiał przed sądy królewskie; najpierw Stefana Batorego, a później Jana III Sobieskiego, który to ostatecznie zakończył „wojnę stuletnią” tczewskich piekarzy. Wyrokiem królewskim, możliwość wypieku bułek przyznana został wszystkim mistrzom zrzeszonym w cechu.

Mistrz cukiernictwa Jan Wieliński ze swoim uczniem Zygmuntem Kamińskim, cukiernia w 1935 r. znajdowała się przy obecnej ulicy Stefana kard. Wyszyńskiego, fot. z: J. Golicki, Album Tczewski lata 1900-1945: Szkolnictwo i gospodarka Tczewa, Tczew 2000.

Z XVII i XVIII stulecia znamy nie tylko adresy, ale i nazwiska ówczesnych piekarzy. W Rynku, czyli obecnym pl. Hallera, pod numerem 21, mieściła się piekarnia, która działała prawie 150 lat – od 1632 roku aż do rozbiorów. Wśród mistrzów w niej pracujących znamy nazwiska  Fryderyka  Thiela,  Jerzego  Schroedera, Jerzego  Elbińskiego i Piotra  Sternera. Przez 71 lat, od 1701 do 1772 roku, działała natomiast piekarnia przy ulicy Podgórnej 7. Wśród licznych przykładów osiemnastowiecznych piekarni ciekawa była ta ze współczesnej ulicy Okrzei. Jej właściciel,  Jan Abraham, był w połowie XVIII stulecia przedstawicielem nowej wówczas specjalności  w ciastkarstwie – piernikarstwa. Na początku XX wieku bardzo znana w Tczewie była piekarnia i cukiernia Władysława Gembusza.

Wnętrze piekarni Władysława Gembusza (w garniturze), fot. z: J. Golicki, Album Tczewski lata 1900-1945 Szkolnictwo i gospodarka Tczewa, Tczew 2000.

Współcześnie ilość piekarni i cukierni oraz wypieków przez nich oferowana jest olbrzymia. Warto jednak, sięgając po nie pamiętać o długiej i ciekawej historii zwykłej na pozór bułki.     

Radosław Wiecki

Na podstawie:  J. Golicki, Album Tczewski lata 1900-1945 Szkolnictwo i gospodarka Tczewa, Tczew 2000; R. Landowski, Tczew w czasie i przestrzenni, Tczew 2008.

REKLAMA MIEJSKA