W piątek, 13 listopada czytelnicy Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tczewie mogli obejrzeć spotkanie z Andrzejem Netkowskim, kolejarzem, społecznikiem, kajakarzem. O szczegóły dotyczące wypraw, trudy napotykane w trakcie podróży oraz siłę wiary w dotarcie do celu pytała gościa Aleksandra Kęprowska, dziennikarka Radia Tczew.

Miłość pana Andrzeja do kajakarstwa zrodziła się już w dzieciństwie, kiedy jako cztero-, pięciolatek spędzał wczasy w miejscowości Łupawsko, gdzie wraz z ojcem pływał łodzią lub kajakiem na ryby czy do sąsiedniej miejscowości Jasień na zakupy i do kościoła. Wyprawy te okazały się dla niego taką frajdą, że potem sam, naśladując swojego tatę, pływał w brodziku na materacu z kijem w dłoni zamiast wiosła.

Pasję rozwinął w latach 90-tych, jeżdżąc z komisją zakładową NSZZ „Solidarność” do Czarnej Wody, gdzie przygotowywał domki letniskowe do sezonu wczasowego. Tam, najpierw znalezionym w okolicy starym kajakiem z drewna, a następnie wypożyczonym pływał pod prąd w jak najdłuższe trasy. Potem pod koniec dekady zaczął organizować spływy dla pracowników zakładu i ich rodzin.

Następnie Andrzej Netkowski opowiedział o swoich samotnych wyprawach kajakiem, a przede wszystkim o ostatniej podróży przez Wisłę na trasie z Krakowa do Tczewa o długości 836 km, którą pokonał w ciągu 14 dni. Kajakarz zdradził między innymi, jak wyglądał spływ królową polskich rzek, czego doświadczył i kogo poznał w jego trakcie oraz jakie trudności musiał pokonać po drodze. Najtrudniejszym momentem okazała się przenoska na śluzie Przewóz. Duży problem stanowiły również upały, z którymi już na początku trasy musiał radzić sobie podróżnik.  

Co zatem sprawia, że podróże kajakiem są takie wyjątkowe? Zdaniem Andrzeja Netkowskiego to możliwość zwiedzania naszej pięknej ojczyzny, obserwowania zmian, jakie zachodzą w krajobrazie nadwiślańskim, poznawanie nowych ludzi, którzy pojawiają się na trasie i często służą pomocą w dostarczaniu żywności czy na przenoskach.

– Największą satysfakcję przynosi oczywiście dopłynięcie do celu – opowiadał gość – Dlatego nie wyobrażam sobie życia bez kajaku. Uczucia towarzyszące pływaniu kajakiem, niezależność, czas spędzony sam na sam ze sobą i swoimi myślami jest czymś całkowicie bezcennym.

Andrzej Netkowski przyznał, że mimo trudnej sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie nasz kraj i obowiązujących ograniczeń, nie rezygnuje on z podróży i już planuje kolejne wojaże. Jego celem jest choćby rzeka Bug, Narew i Zalew Zegrzyński.

Na koniec gość udzielił kilku cennych wskazówek osobom, które chciałyby spełnić swoje marzenia i wyruszyć z domu, ale mają wątpliwości, nie wiedzą od czego zacząć.

– Najważniejszą sprawą jest podjęcie decyzji – mówił pan Andrzej – Ponieważ wraz z podjęciem decyzji pojawia się odwaga, niezbędna do tego, aby wyruszyć czy wypłynąć. Wtedy dopiero podróż jest możliwa i można się do niej odpowiednio przygotować – zaplanować trasę, zgromadzić fundusze czy szukać sponsorów. Podstawą jest to, aby podjąć decyzję, ponieważ wtedy człowiek czuje się zobowiązany do jej realizacji. 

Spotkanie z Andrzejem Netkowskim odbyło się w ramach projektu „Czytelniczy Rejs”, który został dofinansowany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego ze środków z Funduszu Promocji Kultury.

Tekst i Foto Miejska Biblioteka Publiczna w Tczewie

REKLAMA MIEJSKA